Ornat ze scenami figuralnymi

Parametry eksponatu

Opis

Jednym z najcenniejszych i najciekawszych eksponatów w naszych zbiorach jest ornat z przełomu XVI i XVII wieku.

Pochodzi on z Leżajska i są przypuszczenia, że mógł być zamówiony i używany przez proboszcza i budowniczego fary Leżajskiej, ks. Feliksa Skaryszewskiego, który przebywał w tym mieście od 1608 roku aż do swojej śmierci w 1634.  

Są pewne wątpliwości czy tkanina ornatu jest oryginalna, jednak nie ma takich zastrzeżeń co do wyjątkowo pięknego haftu, który zdobi pretekstę (kolumnę) ornatu, czyli ozdobny pionowy pas, który biegnie na całej długości szaty.

Haft z użyciem srebrnych i złotych nici zachwyca kunsztem wykonania. Zadziwia jednak przede wszystkim jego tematyka. Nie mamy tu bowiem spotykanych w tym miejscu najczęściej symboli czy kwiatów, ale sceny figuralne, narracyjne. Żeby było jeszcze ciekawiej, wszystkie zostały zaczerpnięte ze Starego Testamentu. Co więcej, wszystkie one mówią o grzechu.

U samego dołu mamy ukazany grzech Adama i Ewy, a konkretnie rozmowę z Bogiem po grzechu lub wygnanie z Raju. Powyżej możemy z łatwością rozpoznać słynną scenę grzechu króla Dawida, który z tarasu swojego pałacu podgląda kąpiącą się Batszebę, co – jak wiemy – rozpoczyna łańcuch zła, zakończony cudzołóstwem i morderstwem męża kobiety. U samej góry zaś widzimy mniej znaną scenę, jaką jest grzech króla Salomona. Choć Salomon kojarzy nam się słusznie z mądrością, to jednak – jak się okazuje – na starość i jemu rozum odebrało. Jak to opisuje 1 Księga Królewska miał on bardzo liczne żony i nałożnice (w sumie tysiąc kobiet, jak to określa Biblia), które pochodziły z wielu różnych narodów – jedna była córką Faraona. Pod ich wpływem zaczął czcić obce bóstwa, co było największym grzechem w Izraelu. I właśnie to ukazuje trzecia scena na naszym ornacie. Król klęczy przed bożkiem ukazanym jako rzeźba diabła umieszczona na kolumnie jakby na komendę strojnej kobiety, która palcem wskazuje co ma robić. Tył szaty liturgicznej przypomina więc o grzechu.

Scena ukazana z przodu, a więc zdradliwy podstęp Dalili, która ścina włosy Samsonowi, pozbawiając go nadludzkiej siły i przyczyniając się do jego zguby, mówi nam o jeszcze jednym dawnym przekonaniu, które – choć oczywiście niedorzeczne – było wówczas dosyć rozpowszechniona, a mianowicie, że zguba przychodzi przez kobietę. Czyżby ukazane na szacie kapłańskiej Ewa, Batszeba, żona Salomona i Dalila miały być jakąś przestrogą dla księdza? Gdyby tak na to patrzeć, to przecież sceny te mówią również o pożądliwości, głupocie i naiwności mężczyzn. Dla nas jest to jasne przesłanie: grzech jest zgubą człowieka. „A kto mniema, że stoi, niech patrzy, aby nie upadł” (1 Kor 10, 12).